Laos – Nic Lepszego

Kiedy postanawiam napisać tego posta siedzę w hamaku na tarasie naszego bungalow, wiszącego nad rzeką Mekong. Oglądam gwiazdy, bo mimo, że jest dopiero po 19, jest ich całe mnóstwo i zastanawiam się kiedy ostatni raz tak leżeliśmy i wpatrywaliśmy się w gwiazdy ? A Wy? I dlaczego nie robimy tego częściej?

DSC03261

Do Laosu dostaliśmy się z miejscowości Kon Tum, ostatniej dla nas w Wietnamie. To niesamowite jak części tego kraju mogą się od siebie różnić. Dlatego ciekawi jesteśmy północy Wietnamu, na którą już nie starczyło nam czasu. Czujemy, że może być zupełnie inaczej od tego co widzieliśmy na południu i w centrum. Może jeszcze tam kiedyś wrócimy…W Kon Tum poczuliśmy, że moglibyśmy kupić wszystko gdyby nam czegoś brakowało… niby miasteczko a te sklepy jakoś lepiej wyposażone, jakoś poukładane to wszystko, jakoś inaczej. Znaleźliśmy nawet Żubrówkę! Wyobrażacie to sobie? 😀 Tu! W Kon Tum! (mapa na dole)

Żubrówka w Laosie

Kon Tum to dla nas jednak tylko miejscowość, w której spróbowaliśmy duriana – najbardziej śmierdzącego owoca świata, spotkaliśmy Stevena – amerykanina z którym spędziliśmy kilka godzin na dyskusji o Wietnamie i w której wynajeliśmy pokój w hotelu po to by nie przespać całej nocy bo kśledziliśmy galę KSW32 na bieżąco. I możemy powiedzieć jedno – dawno nie czuliśmy się tak swobodnie nie przesypiając całej nocy! Bo wiemy, że możemy odespać tę noc kiedy tylko chcemy 😉

Przejechaliśmy granicę Wietnam-Laos bez większych problemów, mimo wcześniejszych obaw. Lokalnym autobusem relacji Kon Tum- Pakse dojechaliśmy do Attapu, który na podstawie naszej oceny miał być małym miasteczkiem, gdzie spędzimy nocleg by następnego dni ruszyć w stronę 4 tysiąca wysp na Mekongu – jedynego miejsca w Laosie, które mieliśmy w planie. Trasę kręta, pośród malowniczych wiosek i gór pokonywaliśmy jakby conajmniej nas coś goniło. Kierowca paląc fajkę za fajką wyprzedzał na zakrętach pod górę a my tylko czasami zamykaliśmy oczy…

20151101_090847

Na jednym z przystanków na 20km od granicy zabieraliśmy przesyłkę. Myślałam, że po podróżach miejskimi autobusami a la DHL między miejscowościami Wietnamu już nas nic nie zdziwi, a jednak 🙂 do autobusu został zapakowany jakiś wielki łańcuch. Oboje bystrze stwierdziliśmy, że musi być do… czegoś dużego 😉 Jakkolwiek łańcuch był tak duży, że ładowali go dźwigiem a potem w 7 chłopa, w tym Maćka! Trochę urwali zderzak i autobus generalnie siadł jakbyśmy wieźli stado krów ale oprócz mnie na nikim nie zrobiło to żadnego wrażenia 😉

20151101_091325

20151101_091630

Oceniliśmy dzielnie patrząc na mapę, że nie będziemy jechać do Pakse (wogóle nie po drodze)- tak jak wszyscy- tylko skrótem, który okazał się nieprzejezdną drogą wśród pól 🙂 Ale tak jak nie wierzyliśmy w przeznaczenie to po tym co nas spotkało w Attapu zaczynamy myśleć, że może jednak nic nie dzieje się z przypadku?

Droga której nie ma Attapu

Po krótkiej drzemce w hostelu (nieprzespana noc dawała się we znaki ;)), który nie pamiętał już swoich ostatnich gości ruszyliśmy ‚w miasto’ poszukać kogoś kto jednak przez tą nieprzejezdną drogę jeździ bo przecież my wysiedliśmy TU a nie w Pakse! Bo TU miało być krócej…szybciej i my NIE mogliśmy się mylić! 😉 i odkąd wyszliśmy Attapu nas tylko zaskakiwało. Bank za bankiem, restauracje, sklepy ładnie uporządkowane iii …. same zajebiste auta (w porównaniu z tym co z reguły tu widzimy :)) ! Nic nie rozumiemy… i ta fontanna jak połowa naszej wrocławskiej ze świetlnymi pokazami? Dla kogo? I to wszystko na jednej ulicy? Hm… no nic. Idziemy na dworzec 3km żeby kupić jednak te bilety do Pakse na ten autobus co wysiedliśmy z niego rano… Dworzec oczywiście zamknięty więc zawracamy i tak jak pewnie część z Was już czytała na fb, postanowiliśmy złapać stopa. Coś nas tknęło… może zmęczenie? Na pewno chęć sprawdzenia czy ktoś się zatrzyma przy tak niskim natężeniu ruchu. I tak pierwsze auto – nic, drugie auto – nic. Zatrzymuje się trzecie i po kilku pytaniach okazuje się, że kierowca mówi płynnie po polsku, bo mieszkał w Opolu ponad 20 lat! W Opolu!!! Oboje wbici w tylnie fotele z zaskoczenia oczywiście dajemy się zaprosić na lody i piwko. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć o czym gadaliśmy przez pierwszą godzinę. Oboje byliśmy w takim szoku, że siedzimy w tej zaskakująco bogatej miejscowości z Laotańczykiem, który wie co to ‚wolna amerykanka’, gdzie jest Wrocław i przeklina nie inaczej jak ‚no kurczę no’ 🙂 I tak spędziliśmy wieczór za dużo się nie odzywając (!), bo Waldek okazał się super gadatliwy i tylko pytając o Polskę, jego życie i Laos.

20151101_204653

Zostaliśmy zaproszeni na kolejny dzień do Waldka na farmę kur i bawołów (krów… ale dla Waldka to bawoły:)) i kiedy dojechaliśmy na jego pola, z drewnianą, przecudowną chatką to naprawdę czułam, że to nie był przypadek! Tak musiało się stać! Musieliśmy zuchy źle ocenić tę mapę, wybrać się na zamknięty dworzec i wystawić kciuka na ulicy by móc tam siedzieć na wprost przeolbrzymiej góry (z lotniskiem na szczycie z czasów wojny) i przygotowywać z Waldkiem sałatkę na grilla, którego przygotował specjalnie dla nas 🙂

DSC02589

To był zdecydowanie jeden z najwspanialszych dni naszej podróży. Waldek to przesympatyczny, otwarty i ciepły człowiek, który opowiedział nam więcej o Laosie niż wszystkie przewodniki łącznie. Nie wiem na kim to spotkanie zrobiło większe wrażenie – na nim nie spodziewającym się niczego jadąc przez Attapu do znajomych czy na nas tam zbłądzonych ? Jakkolwiek – Waldku! Czekamy na Ciebie we Wrocławiu!

To Waldek wyjaśnił nam, między innymi, dlaczego u diabła Attapu wygląda jak wygląda i gdzie jest ten biedny Laos?! Okazało się więc, że w Attapu jest złoto! Wydobywują tu złoto zarówno hurtowo jak i na własną rekę tacami jak do dzś na Alasce 😉 Generalnie, nikt tu biedy nie klepie a wręcz prawie każdy dom ma samochód! Dowiedzieliśmy się o korupcji, prostytucji, podejściu Laotańczyków do pracy, do życia, o pobliskich krajach i cenach ziemi w okolicy Attapu (gdyby ktoś zainteresowany – mamy kontakt z Waldkiem ;))

Waldek odwiózł nas na dworzec (chciał nam kupić nawet bilety…) skąd już bardziej rozklekotanym autobusem nie mogliśmy się wybrać do Pakse wciąż myśląc co nas spotkało w tym Attapu…

Pakse. Miejscowość około 100 letnia, która kiedyś służyła tylko jako miasto na trasie Tajlandia – Laos – Wietnam. Teraz, dzięki turystyce i nie tylko, rozwija się prężnie i sprawnie buduje zaplecze dla turystów. To jest drugie nasze miasto w Laosie, i po raz kolejny jesteśmy tak zaskoczeni. Główna droga – 4 pasmowa, nikt nie trąbi, kultura. Sklepy uporządkowane, restauracje, pałace – nie hotele. Nie, nie – to nie Wrocław czy nawet nie Zielona Góra, ale może kiedyś… Wszystko nadal pięknie otoczone jest niesamowitymi widokami, nietkniętą roślinnością i sam fakt, że przez tę czteropasmówkę regularnie przeprowadzane są stada krów czy kóz świadczy o tym, że zaraz za pierwszym pasem domów i punktów usługowych mieszczą się gospodarstwa i leci sobie spokojne miasteczkowo – wiejskie życie. Ale ze szczyptą cywilizacji. Większą niż się w sumie spodziewaliśmy 😉 Poczytaliśmy trochę więcej co się wokół dzieje i tak wstrzymaliśmy naszą podróż na wyspy o kolejne dwa dni. I warto było! Cały dzień spędziliśmy na skuterze zwiedzając wioski i pobliskie wodospady. 3 dzień w Laosie, a my już myślimy, że bardziej tego kraju się polubić nie da! Nie mam na to słów. Zobaczcie sami.

Zakochani w tym jakże malowniczym kraju i spragnieni więcej uderzamy wreszcie na 4000 wysp na Mekongu w (tym razem) zorganizowanym autobusie specjalnie dla turystów, którzy tak jak my jadą tam by szukać spokoju, pejsażów jak z national geographic i spotkać przesympatycznych ludzi. I myślę, że nikt się nie zawiódł!

Ale o wyspach i o moich urodzinach spędzonych na nich opiszemy oddzielnie bo to zupełnie inny świat, tysiące przemyśleń i setki NAJ.

DSC03265

Teraz, po 8 dniach jesteśmy znowu w Pakse, by poodkrywać jeszcze więcej zakątków jego okolic a stąd 16.11 już siup 16h w pociągu i będziemy w Bangkoku 😉

Album #7 – Attapu, Laos

Album #8 – Pakse, Laos

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s