Ile Ty zapłaciłbyś za jadalne ptasie gniazdo?

Dojechaliśmy do Miri, naszego ostatniego przystanku na Borneo. Okazało się, że kolejna miejscowość z której moglibyśmy polecieć do Kuala Lumpur oddalona jest o 17h autobusem, a co dopiero autostopem ? 😉 postanowiliśmy więc zostać tu kilka dni by choć trochę poczuć jak żyją tu sobie mieszkańcy a i chyba trochę odetchnąć nim ruszymy do stolicy Malezji – Kuala Lumpur.

20160122_114239

To w Miri postanowiliśmy po raz pierwszy wynająć w naszej podróży autko. Komunikacja poza miastem jest naprawdę słabo rozwinięta więc zobaczenie parku oddalonego o 100km lub Brunei (równie daleko) byłoby nie do zrobienia w jeden dzień. I tak lansowaliśmy się już drugiego dnia takim oto pierdkiem.

_DSC8263

Żart. Takim…

20160119_095536

Rozpędzał się głównie z górki i nie miał klimy. Trzeciego dnia więc wynajęliśmy już troszkę lepsze bez trudu dojechać do Brunei.

_DSC8560.JPG

Brunei nas generalnie nie zachwyciło. To jedno z najbogatszych krajów świata, jest owszem – zielone, ale również więcej niż dżungli widać farm na olej palmowy. W stolicy drogo i tak jakoś bez klimatu. Lejący się żar z nieba zabijał w nas jakąkolwiek chęć łażenia więc postawiliśmy tylko na dwie atrakcje – Meczet (jeden z najpiękniejszych meczetów w Azji podobno…) i miasto na wodzie, w którym mieszka ponad 30 tysięcy mieszkańców! Rząd buduje nawet nowe domy – dla ludzi, których domy się rozpadają a nie chcą przeprowadzić się na ląd.

_DSC8579.JPG

 

_DSC8607

Trzy ostatnie dni na Borneo spędziliśmy na odkrywaniu i przekonywaniu się coraz bardziej do chińskich przysmaków, szukaniu fajnej plaży i czytaniu książek, bo Miri samo w sobie za dużo do zaoferowania nie ma.

_DSC8551

_DSC8495

Ale jeden dzień zostanie nam długo w pamięci. Właśnie ten, kiedy wynajęliśmy tego czterokołowca bo autem tego nazwać nie można. Wybraliśmy się wtedy do Parku Narodowego Niah. Jest to jeden z najczęściej odwiedzanych parków na Borneo, a mimo tego przed nami ostatni zwiedzający byli 5 dni wcześniej. Przy bramie wejściowej, gdzie z reguły płaci się za wejście nikogo nie było. Toalety wyglądały jakby dawno już ktoś o nich zapomniał. Na szczęście kawałek dalej było muzeum, w którym można dowiedzieć się wielu ciekawych faktów o tym – jakby trochę opuszczonym – parku… Słynącym z pięknych jaskiń.

_DSC8309

My odwiedziliśmy dwie z nich. Dochodzi się do nich drewnianą kładką, nawet dobrze zachowaną, wśród pięknej dżungli, która oprócz kładki wydaję się być nietknięta. Pod kładką często są bagna, w koronach drzew skaczą makaki a po poręczy chodzą jakieś takie stonogi-mutanty.

_DSC8274

Fakt, że tą ścieżką nikt nie szedł przez ostatnie 5 dni wprowadza trochę tajemniczy nastrój i kiedy słyszymy jakiś plusk w wodzie oczyma wyobraźni widzimy nic innego jak krokodyla… GoPro w postaci dzidy znowu jednak pozwala poczuć się trochę pewniej 😉

_DSC8267

Painted Cave

To jaskinia, w której w 1958 roku odkryto malunki na ścianach, które wskazują, że jaskinie zamieszkiwali Homo Sapiens już 40 000 lat temu. Nie 1 000 lat, nie 10 000 lat temu. 40 000 lat temu. W głowie się mojej to nie mieściło jak tam stałam. Jak się musi czuć taka Pani co to odkrywa? Zmieniła ona całe postrzeganie historii Borneo. Ot tak.

_DSC8379

W parku jednak oprócz tej ‚Painted Cave’ większą chyba jednak sławą cieszy się ‚The Great Cave’.

Samo wejście do jaskini ma 250 m szerokości i 60 m wysokości, będąc jednocześnie jednym z najbardziej spektakularnych wejść do jaskini na świecie.

_DSC8321

_DSC8333

W jaskini możemy poruszać się po drewnianych kładkach i tylko z pomocą latarek. Kładki są obficie obklejone grubą warstwą odchodów ptaków i nietoperzy zamieszkujących jaskinię. Smród wyobraźcie sobie sami. Odchody te (guano) regularnie są z resztą zbierane i sprzedawane jako nawóz – podobno super! Jest to jeden z dwóch dochodów jakie czerpią miejscowi z jaskini. Największym dochodem są jednak jadalne gniazda ptaków po angielsku zwanych ‚swiftlets’*, które wyglądem przypominają jaskółki.

Już w muzeum przed wejściem dowiedzieliśmy się, że w The Great Cave żyje ok pół miliona (!) nietoperzy i ok 200 000 jaskółek. Ich populacja jeszcze w 1935 r. wynosiła 1.7 mln. Ilość spada tak drastycznie ze względu na coraz liczniejsze farmy palm na olej i z powodu zbiorów ich gniazd. Trend zbierania w tej jaskini zaczął się na początku lat 70tych i w poprzedzającej jaskini nadal widać pozostałości po domostwach zbieraczy z tamtych lat. Nie mieszkali oni we właściwej jaskini by nie przeszkadzać ptakom (jak miło z ich strony).

_DSC8289

W jaskini mieszka 5 różnych rodzajów „swiftlets”, z którego trzy tworzą gniazda używając do tego tylko swojej śliny, ale tylko gniazda jednego z tych trzech rodzajów są najbardziej doceniane. Ptaki te tworzą gniazda z reguły w tym samym miejscu gdzie same przyszły na świat a aby poruszać się po jaskini używają echolokacji by radzić sobie w ciemnościach. Ślina zastyga na tyle, że utrzymuję bez problemu młode i dorosłe osobniki. A ślina tych oto ptaszków zawiera glycoproteiny i podobno podwaja ilość krwinek we krwi, działa idealnie na cerę i włosy, oraz pomaga w niepłodności. W Chinach gniazda uchodzą za nie lada przysmak i znane są w Chińskiej farmacji od setek lat. Gniazda rozpuszczają się w gorącej wodzie tworząc wyglądającą niezwykle apetycznie zawiesinę. Zobaczcie poniższy filmik o tych ptakach poniżej. (3min)

Co ciekawe, sufit jaskini został podzielony na obszary i dziury i rozprzedany wśród 5 najbardziej liczących się teraz grup sprzedażowych wliczających miejscowe plemienia, pośredników i członków miejscowego rządu. Tak naprawdę o tej „mafii” i zależnościach między nimi można by pewnie napisać wiele. O tym jak odsprzedają najlepsze dziury, w których gniazd jest najwięcej, za jakie pieniądze, i jak się dzielą zyskami. To wszystko jest raczej nielegalne, więc za dużo dowiedzieć się nie można. Najbardziej znani pośrednicy zatrudniają miejscowych do zbiorów, sami zgarniając grubą kasę. Zwykle są też właścicielami farm wokół i restauracji… Ale jest też Bird’s Nest Association, którą tworzą właściciele i pośrednicy i to oni decydują kiedy można zbierać a kiedy nie. Nikt i tak się do tego nie stosuje. W latach 90 jaskinia została przez nich dwa razy zamknięta, kolejno na 2 i 3 lata by ptaki mogły zwiększyć swoją ilość. Byli strażnicy, kary za wejście itd. Skończyło się na tym, że po otwarciu okazało się, że gniazd prawie w ogóle nie było, ponieważ każdy i tak wkradał się do jaskini i kradł swoje gniazda…

Zbiory gniazd odbywają się w styczniu i w czerwcu (dawniej w maju i listopadzie). Mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy na zbiory i mogliśmy przyjrzeć się tej ciężkiej pracy. Zbieracze mają przygotowane konstrukcje z bambusa przy samym suficie. Wspinają się na wysokość nawet 100m bez zabezpieczeń, na boso, za latarką i koszem. Oficjalnie ginie jedna osoba rocznie. Nieoficjalnie zginęło 8 osób w ciągu ostatnich 4 lat. Oficjalnie zbierają ok 100kg łącznie w miesiącu. Nieoficjalnie ok 400kg. Sami widzieliśmy dwóch osiłków niosących dwa ogromne kosze, wypełnione po brzegi. Czy był to zbiór z jednego dnia czy z kilku? Nie wiemy. Wiemy, że to naprawdę niebezpieczna praca, naprawdę brudny business i nie jesteśmy pewni czy tak do końca smaczny… przy wyjściu z jaskini można sobie kupić takie jedno gniazdko. Za 30zł. Trzeba tylko oczyścić (tylko!) i zagotować i smacznego! Chińczycy płacą ponad 1000usd za 1kg gniazd. Nie wiem czy ja bym to zjadła nawet gdyby zapłacili mi ten 1000usd za zjedzenie jednego. A Wy? **

*trudno mi odnaleźć polską nazwę. Pomocy 🙂

**w zdobyciu informacji pomogła mi praca badawcza na temat jaskini, google i rozmowa z jednym ze zbieraczy oraz panią sprzedającą gniazda

Album #18 Brunei + Borneo nr.2, Malezja

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Ile Ty zapłaciłbyś za jadalne ptasie gniazdo?

  1. Ptak swift to jerzyk . Swiftlet po polsku nieprawidlowo jaskolcze gniazdo , prawdlowo gniado jerzyka. Pozdrawiam i czekam na nastepne wpisy. KK On 29 Jan 2016 12:11, „niclepszegodotcom” wrote:

    > niclepszegooo posted: „Dojechaliśmy do Miri, naszego ostatniego przystanku > na Borneo. Okazało się, że kolejna miejscowość z której moglibyśmy polecieć > do Kuala Lumpur oddalona jest o 17h autobusem, a co dopiero autostopem ? 😉 > postanowiliśmy więc zostać tu kilka dni by choć tro” >

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s