Na koniec zawsze jest deser

Siadam do napisania do tego postu już w Polsce, wracając myślami do tego co przydarzyło nam się na Sumatrze. Odwiedziliśmy łącznie na Sumatrze cztery miejsca, i o dwóch z nich dowiecie się właśnie dziś.

Jak już wiecie, po odwiedzeniu orangutanów w wiosce Bukit Lawang wybraliśmy się nad jezioro Toba. Jezioro to szczególnie zachwyca, jak uzmysłowisz sobie, że powstało w kraterze superwulkanu, który wybuchł 75 tys lat temu. Superwulkanu, który spowodował zimę wulkaniczną na 6 lat przez którą mało co a ludność by wyginęła… Teraz jednak możemy się tylko zachwycać tym długim na 100km i głębokim na 500m cudem natury.

_DSC0428

Na jeziorze jest wyspa, na której większość turystów spędza czas. Jest tak duża, że ciężko ją przejechać w jeden dzień na skuterze i charakteryzuje się przepiękną roślinnością! Pola ryżowe na tle góry porośniętej dżunglą to codzienny tam widok. I tak na tej oto wyspie, z dala od centrum jedynej turystycznej miejscowości – Tuk Tuk zatrzymaliśmy się my. I tak już pierwszego dnia po przyjeździe rozłożyło nas oboje przeziębienie. Takie, które zabiera Ci wszelką energię i chęci na ruszenie się z łóżka. Tak utknęliśmy więc niestety aż na tydzień, ale za to dzięki temu mogliśmy zaobserwować jak pogoda w tym regionie zmienia się z dokładnością do godziny każdego dnia. Przedpołudniem super słońce, popołudniu wiatr, nocą burze.

_DSC0492_DSC0460_DSC0547

Kiedy jednak zebraliśmy już siły postanowiliśmy zwiedzić wyspę – jak zwykle – skuterem. I bardzo żałowaliśmy, że choroba położyła nas tak na łopatki, bo super byłoby się w niektórych miejscach zatrzymać. Przede wszystkim uwagę przyciągają domy ludzi Batak. To specjalny kształt domów, w których potrafi mieszkać po kilku rodzin naraz. Wchodząc po schodkach do domu jest tak nisko, że musisz się ukłonić by wejść. Mówią, że to celowe aby goście kłaniali się przed wejściem ze względu na szacunek dla gospodarza. Najfajniejsze jest to, że takie domy budowane są do dziś z ewentualnymi betonowymi dobudówkami. Takie całe wioski domów ludzi Batak tworzą niepowtarzalny widok na wyspie a anteny na dachach tych tradycyjnych chatek pokazują tylko jak nowoczesność łączy się tu z tradycją…

_DSC0458_DSC0503

Część z plemion ludzi Batak do 1905 była kannibalami i do dziś można odwiedzić miejsce, gdzie najeźdźcy lub zdrajcy i łobuzy z wioski byli zabijani i zjadani na kamiennych krzesłach…

_DSC0514_DSC0523_DSC0526

W dość chłodnym jeziorze jednak się nie wykąpaliśmy więc z radością ruszyliśmy w końcu w stronę archipelagu wysp Banyak – 99 wysp, z których większość jest niezamieszkała. Droga zajęła nam 9h (300km) z trzema przesiadkami. Jedna z nich była w miejscowości, gdzie musieliśmy czekać aż bus się zapełni by ruszyć dalej. A potem bus zostawił nas na zakręcie po prostu w wiosce i powiedział, że stamtąd będzie kolejny do Singkil – naszego celu. Dzięki takiej podróży mogliśmy zobaczyć kawałek Sumatry bez turystycznych atrakcji a z wioskami drewnianych izb z paleniskami na zewnątrz, gdzie często ludzie wciąż żyją bez prądu. Widok prostoty i biedy nas zasmuca, kiedy to z kolei nasz widok budzi wielki uśmiech. ( To właśnie tu, na Sumatrze byliśmy najczęściej zaczepiani do zrobienia sobie razem zdjęć :))

Po dojechaniu do Singkil – portu, z którego odpływają łodzie na wyspy, bus podwiózł nas pod hotel, w którym chyba nocują zwykle wszyscy turyści – drewnianej starej chaty z myszami i szczurami szalejącymi po dachu 🙂 i jak to w tej naszej podróży bywa – na tym końcu świata spotkaliśmy parę przesympatycznych polaków, którzy polecili nam wyspę utwierdzając nas tylko w poprzednim jej wyborze. I tak następnego dnia rano o 9 wybraliśmy się do portu by o 10.30 z niego odpłynąć do długo wyczekiwaną rajską wyspę!

_DSC0553

Najpierw czekaliśmy aż poziom wody się podniesie żeby łajba w ogóle ruszyła, potem czekaliśmy chyba na resztę załogi, potem aż kapitan się obudzi a potem jak załoga skończy grać w domino. I tak przesiedzieliśmy na łódce 7h z godziny na godzinę coraz bardziej zniecierpliwieni bo wiedzieliśmy, że przed nami 7h drogi w głąb oceanu. Ale nie. Nie mieliśmy tyle szczęścia. O 16.30 załoga na migi przyznała, że się jednak dziś na wyspy nie wybierają i możemy spróbować szczęścia jutro… Zawiedzeni wróciliśmy do hotelu żeby kolejnego dnia wraz z 10 turystami z Węgier i 20 lokalnymi ruszyć w stronę Tailany. 7h w słońcu na skrawku twardego drewna i byliśmy na miejscu!

_DSC057820160222_104359

Wyskoczyliśmy do wody po pas, plecaki na głowę i już wiedzieliśmy, że bardziej rajskiej wyspy znaleźć tu nie mogliśmy 🙂 Tailana to malutka wyspa, na której jest 8 bardzo prostych bungalow, kuchni i toaleta. Nie ma lodówki, bieżącej wody ani wifi 😉 Ale są kokosy, hamaki, i przepiękne plaże. Jedzenie jest serwowane 3 razy dziennie a prąd z generatora włączany jest na kilka godzin wieczorem, ale to miejsce w którym trudno się nie zakochać.

_DSC1125_DSC1122_DSC0586_DSC0611

Wokół wyspy rozpościera się piękna rafa koralowa, dlatego nie było dnia abyśmy nie odkrywali podwodnego życia z maskami. Jak nie było nas w wodzie, to siedzieliśmy na ławce na plaży czytając książki albo drzemaliśmy na tarasie naszego domku lub na hamaku pod palmami.

_DSC0582_DSC0590

DCIM100GOPROGOPR3292.

Chodziliśmy na spacery wokół wyspy albo spędzaliśmy czas po prostu popijając sumatrzańską kawę i gadając z innymi turystami, którzy dotarli na tę wyspę w poszukiwaniu takiego samego relaksu jak my.

_DSC0880_DSC0977_DSC1037_DSC1169GOPR3331GOPR3253GOPR3412

Już drugiego dnia wyspę dołączyła do nas 5 przesympatycznych Polaków (serdecznie pozdrawiamy! :)) i w tak w doborowym towarzystwie pływaliśmy sobie razem, graliśmy w siatkówkę plażową i w karty wieczorami! Nie obeszło się nawet bez imprezy z kokosowym bimbrem, ogniskiem i długą nocą na plaży pod gwiazdami 😉

_DSC0922_DSC1162

Musimy Wam się przyznać, że nigdy się tak nie wyleniliśmy. Odpoczęliśmy po 5 miesiącach podróży, zrelaksowaliśmy się do granic możliwości i postanowiliśmy co zrobić ze sobą dalej 🙂 Ta wyspa w 100% zasługuje na miano rajskiej wyspy, z piękną turkusową wodą, palmami na plaży i słońcem, które świeci dokładnie nad tobą tak, że prawie nie masz cienia 🙂

GOPR3152

GOPR3333

Spędziliśmy tam 13 dni i staliśmy się jej częścią, a ona częścią nas. Jesteśmy przekonani, że spotkamy jeszcze kiedyś takie wyspy, ale ta będzie zawsze pewnym symbolem tej podróży ze względu na piękno w swej prostocie. Ja zostawiłam tam część swego serca i do teraz nie mogę się odnaleźć w zimnej Polsce wiedząc, że to miejsce to już tylko wspomnienie…

Album #19 – Lake Toba, Sumatra Indonezja

Album #20 – Tailana Island, Sumatra Indonezja

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s