6 tygodni na Filipinach i co dalej ?

IMG_20171124_115011_HDRJak wiecie – przyjechaliśmy na Filipiny by trochę tu pomieszkać, pożyć,  założyć business… odkąd wyjechaliśmy stąd w styczniu tego roku zauroczeni tym krajem planowaliśmy i myśleliśmy jak i co tu zrobić by spróbować tu swojego szczęścia. Szczególnie zakochani wtedy w małej wiosce Port Barton wyobrażaliśmy sobie życie pośród palm kokosowych i z plażą za rogiem. I tak od 01 listopada tu jesteśmy choć dopiero od 09 listopada po wyjeździe Jacka, Reni, Pauli i Pawła skończyliśmy nasze wakacje i zaczęliśmy przyglądać się wiosce bliżej… Kiedy tu wyjeżdżaliśmy wiedzieliśmy, że damy sobie czas na to by sprawdzić czy Port Barton i Filipiny to rzeczywiście miejsce, w którym chcielibyśmy zamieszkać. Wiedzieliśmy, że będziemy potrzebować czasu aby się tu zaaklimatyzować, rozejrzeć i ocenić czy to jest właśnie to miejsce. I choć w styczniu, kiedy byliśmy tu niecały tydzień byliśmy totalnie zauroczeni tą wioską to jednak perspektywa zamieszkania tu na dłużej jest trochę inna. Jeśli więc zastanawiacie się co robiliśmy ostatnie ponad 4 tygodnie to głównie spędzaliśmy je na odkrywaniu, myśleniu, kombinowaniu, wymyślaniu, frustrowaniu się i… na plaży 🙂

IMG_20171205_090218
Nie ukrywamy, że kiedy zostaliśmy sami po wyjeździe znajomych poczuliśmy się trochę samotni, zostawieni sami sobie i w poczuciu, że wakacje się skończyły – czas działać. Jakkolwiek, bardzo ciężko było nam się było wbić w tryb pracy. Jednak gorąc, plaża, piękne zachody słońca i te rajskie palmy strasznie nas rozpraszały na początku. Fakt, że to miejsce jest tak wychillowane, powodował i nadal powoduje, że ma się wrażenie, że nic się nie stanie jeśli zaczniemy coś albo zrobimy coś jutro. Mijał nam dzień po dniu na nic nie robieniu, i doszliśmy do wniosku, że spowodowane jest tym, że trochę opadły nam po prostu skrzydła. Kiedy byliśmy tu w styczniu połowy barów czy restauracji jeszcze nawet nie było. Mało tego – powstały one w miejscach, które nie sądziliśmy wcześniej, że mogłoby by być atrakcyjne. Więc od stycznia żyliśmy w przekonaniu, że przyjedziemy i będziemy jednymi z nielicznych a jak tu przyjechaliśmy, to dopiero odkryliśmy, że tak już nie będzie. Oczywiście, wioska rozwija się jak szalona i nadal jest tu wiele miejsca na zrobienie czegoś – miejsca i w sensie ziemi jak i rynku dlatego teraz już się tym nie przejmujemy! Jakkolwiek nie było to już to samo o czym myśleliśmy przez kilka miesięcy. Więc mimo tego, że byliśmy w tak wspaniałych okolicznościach przyrody zaczęliśmy łapać typowego doła 😉

IMG_20171207_161040

I złożyło się na to też wiele innych rzeczy… odkrywaliśmy rzeczy w wiosce, których typowy turysta nie zauważy. Rzeczy, które nie do końca nam odpowiadały albo wręcz męczyły. Zaczęły nam doskwierać najprostsze rzeczy typu robactwo (karaluchy, pająki, mrówki, nie wspominając o gryzących non stop komarach), po deszcz, który nie przestawał padać i ta wilgoć, która do teraz powoduje, że część z naszych rzeczy obrasta grzybem ; średnio-smaczne jedzenie, no i brak prądu 24h na dobę… To i jeszcze kilka innych czynników sprawiły, że zaczęliśmy dość poważnie poddawać pod wątpliwość czy Port Barton to miejsce dla nas… Jest tyle miejsc na ziemi, których jeszcze nie widzieliśmy a moglibyśmy. Tyle ‚łatwiejszych’ miejsc na rozpoczęcie czegoś swojego a pewnie równie uroczych. Mijały nam więc dni na myśleniu ‚co i gdzie’ jeśli nie w Port Barton…jeśli nie na Filipinach… i było nam jednak smutno bo mimo, że chcieliśmy dać sobie czas na ocenę sytuacji to bardzo jednak wierzyliśmy w to, że ocena będzie tylko i wyłącznie pozytywna 🙂 a przynajmniej, że nie będzie aż tak burzliwie w naszych głowach…

IMG_20171205_141357
Bywały dni kiedy nakręcaliśmy się na inne pomysły niż resto bar – nasz wyjściowy plan i potrafiliśmy spędzać godziny czy dni na rozwijanie szczegółów w naszych głowach. Pomysły, które nadal mamy i możliwe, że z czasem zrealizujemy. Jednak w końcu dotarło do nas, że wszelkie odbieganie od głównego pomysłu – otworzenia tu własnego businessu związanego z gastronomią spowodowane jest po prostu strachem. Strachem przed byciem szefem samemu sobie jak i innym, podejmowaniu decyzji, radzeniu sobie z tymi wszystkimi trudnościami plus ryzyko otwarcia businessu na warunkach jakie dają Filipiny. Obydwoje zdajemy sobie sprawę, że jeśli nam tu nie wyjdzie to ruszamy dalej – mamy zawsze plan b i mieszkanie w Polsce do którego możemy wrócić. Nie ryzykujemy też oszczędności całego życia. To co możemy wygrać rozpoczynając przygodę tu jest więc dużo większe tak naprawdę niż podejmowane ewentualne ryzyko a jednak trochę się boimy… Jestem przekonana, że ten strach jest niezależny od współrzędnych ani pieniędzy. To po prostu nowe wyzwanie! I to jakie fajne!

IMG_20171209_095007.jpg
Może boimy się też trochę tu cokolwiek rozpocząć bo do tej pory podróżowaliśmy i mieliśmy perspektywę zobaczyć rodzinę i przyjaciół w określonej przyszłości, mieliśmy plan na to co zjemy i gdzie się to nie wybierzemy jak będziemy „u nas” i wiedzieliśmy, że będziemy korzystać z plusów cywilizacji już za jakiś czas. Wiążąc się tu jednak wiemy, że może odwlec się to w czasie i to też wzbudza niepewność.
Każdy dzień przynosił i nadal przynosi nam wiele informacji, obserwacji i znajomości, które kształtują naszą opinię zarówno o Port Barton jak i Filipińczykach. Z każdym dniem jesteśmy też pewniejsi tego, że chcemy tu zostać i spróbować; że nie mamy za wiele do stracenia; że ryzyko jest naprawdę nieduże! Chyba też po prostu przyzwyczailiśmy się do ewentualnych niedogodności i do stylu życia tutaj 🙂
A piszemy Wam to wszystko po to, żebyście wiedzieli, że nie jest tak kolorowo jak mogłoby się wydawać. Oczywiście wiedzcie, że pomimo, że generalnie może ten post ma troszkę negatywny wydźwięk to jest to bardziej opis naszych odczuć po tych 6 tygodniach ale nie zmienia to faktu, że mieszkamy w naprawdę uroczej miejscowości, gdzie temperatura nie spada poniżej 27 stopni póki co i gdzie mamy 320m do plaży…

 

A na plaży, jak to na plaży, zapomina się o wszelkich zmartwieniach, wątpliwościach czy strachu. Spędzamy też dni nie tylko na rozkminianiu ale też kapiąc się w morzu, czy gadając do późna o niczym ze znajomymi z nogami w piachu i zimnym piwkiem w ręku albo pływamy w nocy leżąc na plecach patrząc w miliony gwiazd a pod nami świeci plankton. Objadamy się przepysznymi bananami i regularnie pijemy wodę kokosową. Cieszymy się wiejskim życiem, otaczającymi nas małymi kurczakami albo staramy się dostrzec piękno w filipińskim sporcie narodowym – karaoke 😉 Od czasu do czasu wybierzemy się też do Puerto Princessa – większego miasta, gdzie możemy pocieszyć się dobrym jedzeniem, lepszym internetem czy wiatrakiem albo klimą w dzień 🙂 i naprawdę podoba nam się tu! Lubimy swoje życie i zdajemy sobie sprawę, że nie możemy za wiele narzekać 😉 Dół już dawno minął, bardziej pozostaje niepewność, która już niedługo powinna zostać rozwiana…

IMG_20171209_094442

Dwa dni temu wróciliśmy z kilkudniowej wycieczki – wyjechaliśmy na kilka dni na wyspę obok aby trochę eksplorować nowe miejsca w okolicy i oderwać myśli… i pojechaliśmy odkrywać nowe, żywe rafy koralowe a odkryliśmy wioskę, w której byliśmy drugimi białymi ludźmi jakich miejscowi widzieli w życiu…ale to już historia na kolejny post.
Póki co trzymajcie kciuki żeby wszystko szło po naszej myśli i żebyśmy mogli się z Wami podzielić tylko dobrymi wiadomościami 🙂 ale to co jest pewne to to, że dziś przedłużamy wizę o kolejne dwa miesiące więc gdyby ktoś się zastanawiał czy przyjeżdżać to zapraszamy! 🙂

Reklamy

8 myśli w temacie “6 tygodni na Filipinach i co dalej ?

  1. Zmartwił mnie nagłówek, ale post jest bardzo pozytywny. Przede wszystkim dlatego, że nie bujacie w obłokach i odważnie piszecie o wątpliwościach jakie pojawiają się kiedy zostaje się gdzieś na dłużej. I co najważniejsze to umiecie je zauważyć i nazwać. Myślę, że to bardzo dojrzałe podejście. Gratulacje i trzymam za Was kciuki. Much love !

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s